czwartek, 24 maja 2012

Shakira w Turcji!

Hej Pandy!
Chciałabym opisać swoje wakacje w Turcji.
Najpierw pojechałam na lotnisko. Następnie sprawdzono mi  bagaże,typu przenośne DVD pojechały w specjalnym pudełku na taśmie, a my przeszłam przez bramkę. Jednak nagle zaczęło coś pikać. Piiip piiiip! Co się dzieje? Nagle spostrzegłam, że w kieszeni spodni mam... monetę pięćdziesięciogroszową! Cóż, ona tak pikała... Później obyło się bez ceregieli, czekałam, czekałam... W końcu zabrałam bagaże podręczne i wsiadłam do samolotu. Ulokowałam się przy oknie, aby móc podziwiać widoki. Niestety nie mogę Wam pokazać zdjęcia chmur, ale to było niesamowite! Zupełnie jakbyśmy lecieli po tych chmurach!
W samolocie było dość zimno, siedziałam w bluzie, a na lotnisko miałam wyjść "rękawem". Kiedy weszłam do niego... Boże! Było tam tak gorąco, jakby ktoś wsadził mnie do nagrzewającego się piekarnika... 45 stopni! Było też bardzo duszno.
Nie będę się już rozpisywać o szczegółach. Powiem tylko jeszcze o paru ważnych rzeczach.
A zatem, pokój miałam wygodny, z balkonikiem, z którego można było patrzeć na hotelowe baseny i restauracje. Wszędzie rosły malutkie palmy, a na nich.. banany! Takie maluteńkie, mini banany. Basen był idealnie turkusowy, morze niekoniecznie idealne, ale też było piękne. Jednak gdy usiadłam nad brzegiem morza w stroju kąpielowym, za chwilę miałam pełno żwirowatego piasku w kostiumie, a potężna fala zmiotła mnie na wierzch niczym kamyczek. A kamienie na plaży były piękne! Najładniej wyglądały w wodzie, ale po osuszeniu też. Nie tylko zwykłe szare, ale i brązowe, żółte, zielone... i bardzo duże. Abym nie miała przeciążenia bagażu w samolocie, wyrzuciłam największe.
Oprócz tego zwiedziłam Pamukkale. Niestety, wstałam o czwartej rano, aby się wyrobić. Ale Pamukkale były przepiękne! Jak lodowe tarasy z jeziorkami, z tym że tam należało chodzić boso, a to, co wyglądało na pierwszy rzut oka jak śnieg, było w rzeczywistości niesamowicie gorące! Ukradkiem włożyłam buty.


Tak właśnie wygląda nasze Pamukkale. Oprócz tego wykąpałam się w Basenie Kleopatry, jest bardzo nieprzewidywalny, bo w jednym miejscu ma metr głębokości, a w następnym dziesięć. Na jego dnie znajduje się wiele skał, nawet sobie usiadłam na paru... A to jest Basen Kleopatry:


Nieźle, prawda? W Kapadocji nie byłam, uznałam, że to bezsens, tam trzeba być na 2 dni...
Zaraz pokażę Wam plażę w Turcji:
Haha, żartuję sobie oczywiście :D Jakiś pan miał taki wzór na koszulce na plecach, a kiedy nie widział, zrobiłam mu zdjęcie :D

W drodze powrotnej było trochę zamieszania, bo lot samolotem był okay, bagaże na szczęście doleciały do Bydgoszczy (lotnisko), jednak stamtąd mam dość daleko do domu. Jechałam autokarem około 3 godzin (nie, więcej! nie pamiętam ile dokładnie). Boże, jaką radość poczułam, gdy wbiłam zęby w polską kiełbasę! Aha, wracając do Turcji jeszcze, to zapomniałam opisać najważniejszego! Byłam także w meczecie. Oto on:
Ładny, prawda? W środku też był piękny. Kiedy ja, katoliczka, turystka, wchodziłam do środka, znajdowała się tam grupa dzieci oczekujących na religię. Dziewczynki, jak należy, miały osłonięte chustkami głowy. My też musieliśmy. Dzieci miały na rękach królika, białego, był strasznie fajny. Dały mi potrzymać. Potem dzieci poszły na religię, jakiś pan wyświetlał im tekst na tablicy interaktywnej, ale się nie koncentrowały na lekcji. Ich oczy były wlepione we mnie, zwiedzającą meczet. Potem wyszłam. 

To by było na tyle... Ogółem w Turcji bardzo mi się podobało!
Pozdrawiam, Shakira

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz